Logowanie Rejestracja
BLOG
 

Wakacje w wersji "first" czy "last minute"?

Dodano: 09.08.2010, 18:14   Autor: Iwona Tyrna-Łojek

Wakacje letnie do niedawna kojarzyły się nam ze swobodnym wyborem ich terminu, ponieważ córka nie chodziła jeszcze do szkoły. Mogliśmy jechać już w czerwcu albo dopiero we wrześniu. Przez kolejne kilka lat wybieraliśmy się do ciepłych krajów we wrześniu. Korzystaliśmy z ofert last minute bo w ogólnej opinii te wyjazdy są korzystniejsze cenowo, można liczyć na rabaty i na tak zwaną korzystniejszą cenę.

Muszę przyznać, że te wyjazdy w ostatniej chwili bardzo mnie stresowały ponieważ nic wcześniej nie mogłam sobie zaplanować, kolejki do biur podróży były znaczące, a oferty bardzo często były mocno okrojone. Trudno było trafić na jakieś wczasy dla trzyosobowej rodziny i to na dwa tygodnie. Owszem pojawiały się ciekawe oferty, ale tylko tygodniowe. Jeżeli Pani w biurze podróży odnalazła coś godnego polecenia, to bardzo szybko okazywało się, że owszem są miejsca w hotelu, ale nie ma miejsc w samolocie.

Z przysłowiowym kwitkiem odchodziliśmy od kolejnego biura podróży i tak dzień po dniu. Oczywiście znajdywali się szczęśliwcy, którzy trafili na coś godnego uwagi, ale rzadko to były całe rodziny. Osobiście miałam wrażenie, że większość wolnego czasu spędzam na szukaniu wczasów i to w różny sposób. Zamiast wyjść z dzieckiem na spacer ja przesiadywałam przed komputerem w poszukiwaniu ofert. Wszyscy byliśmy udręczeni takim sposobem załatwiania wyjazdu wakacyjnego.

 

  

W tym roku w maju przez przypadek trafiłam na ciekawą propozycję wypoczynku letniego w bardzo przyjaznej cenie i to w ofercie all-inclusive. Sprawdziłam w internecie to miejsce, przeglądnęłam opinie na forach i w biurze podróży. Wszystko się zgadzało z ofertą, a cena była naprawdę przyjazna. Wpłaciłam więc zaliczkę, a następnie przed wyjazdem resztę kwoty.

 

Przygotowania do wyjazdu były bardzo spokojne. Na ponad dwa miesiące wcześniej wiedziałam kiedy i gdzie jadę, więc wszystko dokładnie mogłam zaplanować. Nie stresowaliśmy siebie i dziecka poszukiwaniem wczasów.

 

Jedynie po powrocie zareklamowałam mojej znajomej te wczasy, jako moim zdaniem warte polecenia i w dobrej cenie. Szybko się jednak okazało, że w normalnej cenie są dużo, dużo droższe. Zaczęłam na ten temat dużo dyskutować ze swoimi znajomymi i okazało się, że letnie wakacje najlepiej wybrać i zaliczkować już w styczniu. Często możemy wtedy liczyć na gwarancje niezmienności ceny, atrakcyjne miejsce w korzystnej cenie i bardzo często na jedną wycieczkę gratis jako taki bonus, że wcześniej dokonujemy wakacyjnego wyboru. Zapewne w przyszłym roku będę już w styczniu intensywnie rozglądać się za wakacyjnym wypoczynkiem, bo bardzo jestem mocno przekonana do tego typu planowania, które niesie za sobą wiele korzyści od bezstresowego załatwiania formalność, poprzez ciekawą cenową ofertę, a skończywszy na podziale w czasie wydatku wakacyjnych wakacji. Ciekawa jestem czy i Wy macie podobne poglądy?



Tagi: urlop, wakacje, wyjazd, podróż, odpoczynek, oferta, last minute, 

 

 

 

  • Last minute

    Dodano: 11.08.2010, 13:45   Autor: AgaS
    Też zawsze myślałam o ofertach last minute jako bardzo atrakcyjnych do momentu jak dowiedziałam się że te super ogłaszane oferty są i tak juz dawno sprzedane. Widziałam jak jedna z firm wystawiała na zewnątrz superofertę z atrakcyjną ceną, po czym po wejściu dowiedziałam się że jest już nieaktualna, ale jeszcze wisi. W następnym dniu ta sama oferta wisiała ale z jeszcze niższą ceną i po zapytaniu ponownie dowiedziałam się że jest nieaktualna... to jest po prostu lep na klientów, których chcą zmusić do wejścia, bo może akurat coś kupią innego.


powrót