Logowanie Rejestracja
BLOG
 

Wywiad - Każdy rodzic powinien być menadżerem swojej rodziny

Dodano: 20.10.2009, 21:56   Autor: Iwona Tyrna-Łojek

 

 

Wywiad ukazał się w dniu 19.10.2009 roku na łamach wydawnictwa „Niezbędnik Rodzica".

Rozmowę prowadziła EWA JURKIEWICZ



Niezbędnik Rodzica: Wychowanie w naszych czasach nie jest rzeczą łatwą.

dr.Iwona Tyrna-Łojek: Bolączką współczesnych czasów jest to, że rodzice oddając dziecko do przedszkola czy szkoły, myślą, że te instytucje załatwią za nich wszystko. Gdyby przedszkola były czynne do godz. 20-tej to wielu z nich chętnie by skorzystało z tego, żeby dziecko jak najdłuższej przetrzymać w przedszkolu. Po tak późnym powrocie do domu dziecko zmęczone pójdzie spać, a rodzice będą mieć spokój i wolny czas dla siebie. Dla wielu rodziców poświęcenie trochę czasu dziecku jest rzeczą niemal niemożliwą. Wysyłają dzieci na wycieczki, uznając to za powinność dobrego rodzica. Ale nawet im do głowy nie wpadnie, gdy wielokrotnie przechodzą z dzieckiem obok parku, by pospacerować po nim wspólnie z dzieckiem. Dzieci z wiekiem wymagają więcej uwagi i więcej czasu, gdyż ich potrzeby rozwojowe rosną. Jednak wielu rodziców jest nastawionych bardziej na zaspokajanie zachcianek, a nie potrzeb dzieci. Zauważyłam, że dojrzałe mamy, które mają dziecko gdzieś około 40-tki podchodzą do swojego macierzyństwa i do wychowania bardziej odpowiedzialnie, z namysłem. Ale młodsze mamy nie mają na to czasu. Realizują się zawodowo, studiują i nie mając czasu, oddają dzieci na wychowanie opiekunkom, czy dziadkom. Nie zdają sobie sprawy z tego, że dzieciom wcale nie jest obojętne, kto się nimi zajmuje, czy rodzice czy inne osoby.

NR: Oficjalnie jednak i ministerstwo edukacji i polityki społecznej forsują pogląd, że rodzice mają przede wszystkim realizować się zawodowo. A państwo przejmie za nich obowiązek wychowania dzieci w przedszkolach i szkołach.

I.T-Ł: Rodzicom wydaje się, ze szkoła, dziadkowie, przedszkole i wszyscy inni, prócz nich samych powinni zająć się wychowaniem swoich dzieci. Prawda jest taka, że mają prawo i powinni liczyć na pomoc i współpracę z tymi wszystkimi osobami i instytucjami, ale na zasadzie „równego frontu”, a nie zastępowania rodziców w wypełnianiu ich podstawowych obowiązków .

NR: Wielu rodziców jest zainteresowanych wspieraniem rozwoju dziecka.

I.T-Ł: Zgadza się, ale jest wśród nich sporo takich, którzy narzekają na brak interesujących ofert dla swoich dzieci, ale równocześnie są mało aktywni w ich wyszukiwaniu, a wystarczyłoby wejść na jeden z wielu portali dla dzieci. Uczestnictwo w takich zajęciach jest ważne, bo trzeba dziecku pozwolić rozwinąć pasję, ale wcześniej musimy rozpoznać, w czym dziecko jest dobre, co mu najbardziej odpowiada.

NR: Jest Pani menadżerem rodziny. Na czym polega Pani rola?

I.T-Ł:
Każdy rodzic powinien być dla swojej rodziny menadżerem. Staram się wyrabiać tę umiejętność w rodzicach, ale jest to proces złożony, gdyż podlega ona nieustannie modelowaniu i jest zależna od bardzo wielu czynników takich jak np. liczba dzieci w rodzinie, ich wiek, cechy charakterologiczne członków rodziny itp. Pomysł na taka formę wsparcia rodziny wziął się z obserwacji moich koleżanek, które dawały sobie świetnie radę z  organizacją pracy i zarządzaniem w firmach, ale miały ogromne trudności z rozwiązywaniem problemów rodzinnych. W swoich rodzinach były wycofane, niezorganizowane i z trudem dawały sobie radę, by zapanować nad wieloma sprawami. A przecież mając rodzinę trzeba zorganizować urlop czy dobrze zaplanować budżet, tak żeby nasze wydatki nie były przypadkowe, nietrafione i nie rujnowały domowych finansów. Nie mniej ważne jest właściwe gospodarowanie czasem.
 
NR: Czyli rodzina to taka mała społeczna firma, w której bez planowania ani rusz?

I.T-Ł: Organizuję spotkania z mamami, które są bardzo sfrustrowane, bo wydaje im się, że nie są w stanie z niczym sobie poradzić i zdążyć. I powtarzam im, że dobra organizacja to połowa sukcesu w rodzinie. Wszystko powinnyśmy wcześniej umiejętnie zaplanować, zorganizować.   W pierwszej kolejności polecam rodzicom zapoznanie się z jakimś podręcznikiem psychologii rozwojowej. Poważnym problemem w wielu rodzinach jest to, że od swojego dziecka wymagają nieraz albo zbyt mało, albo zbyt dużo. Bierze się to oczywiście z niewiedzy o prawidłowościach okresów rozwojowych dziecka. Następnie zachęcam rodziców do zaplanowania rozkładu dnia, a później planowania czasu na przestrzeni kilku tygodni czy miesięcy. Przykładowo nie warto zostawiać zakupu prezentów dla dzieci na Święta czy Mikołaja na ostatnią chwilę, bo wtedy skazani jesteśmy na hipermarkety, w których roi się od zabawek, wprawdzie reklamowanych, ale za to często mało wartościowych dla dziecka. Poza tym robiąc zakupy w ostatniej chwili należy się liczyć z ogromnymi kolejkami, gdyż większość postępuje podobnie jak my, narażamy się, więc dodatkowo na stratę czasu, który moglibyśmy spędzić wspólnie z dzieckiem. Zastanówmy się, więc czy warto? Zachęcam do rozpoczynania zakupów prezentów na miesiąc wcześniej, czyli o prezentach na Mikołaja pomyślmy już na początku listopada. Planując pewne rzeczy w naszym rodzinnym harmonogramie, powinniśmy robić to elastycznie. Inny plan obowiązuje bowiem, gdy dziecko chodzi do szkoły czy przedszkola, a inny gdy jest chore. Elastyczność jest niezbędna, bo dzięki niej pewne nieprzewidziane przez nas wydarzenia nie będą dla nas końcem świata. W czasie zaplanowanym dla rodziny, obok obowiązków powinniśmy przewidzieć również czas wolny, czas dla siebie, który możemy wykorzystać na spotkanie się ze znajomymi, na jakąś rozrywkę czy wyjście do fryzjera itp. Bardzo ważne jest też, by ustalić stałe dni i stałe godziny w ciągu dnia, które poświecimy tylko dzieciom.

NR: Jak w natłoku obowiązków zawodowych i domowych można sobie pozwolić na czas wolny, tylko dla siebie?  Czy to w ogóle jest możliwe?

I.T-Ł: Kobiety często narzekają, że mają w domu tyle na głowie, że są przemęczone. A wystarczyłoby jedynie przeprogramować dotychczasowe czynności i delegować je na innych członków rodziny – na męża, czy dzieci. Jeżeli przychodzisz do domu i natrafiasz na totalny chaos, to warto zadać sobie pytanie „Czy tak musi być i czy ty jesteś jedyną osobą odpowiedzialną za porządek?” Spróbuj włączyć do tego swoje dziecko. Przygotuj mu osobne półki, czy pudła na zabawki, książki, itp., żeby potrafiło samodzielnie posprzątać swój pokój. Jestem zwolenniczką twórczego rozwoju dziecka poprzez pozytywne bodźcowanie, ale nie uważam, żeby permanentny bałagan w pokoju dziecka stanowił czynnik stymulujący. I dlatego powinniśmy mieć kontrolę nad chaosem czynionym przez dziecko. Gdy nasza pociecha dużo maluje i rysuje, można kupić teczkę na rysunki. Pokazujemy wówczas dziecku, że szanujemy jego pracę i jego wysiłek. Można pozwolić dziecku nacieszyć się dopiero, co wybudowanym zamkiem czy inną budowlą. Ale swoboda działania ma swoje ramy, nie może być tak, że wchodzą do pokoju dziecka łamiemy nogi na rozrzuconych wszędzie zabawkach.

NR: Poważnym, kto wie czy nie najważniejszym, problemem rodzin są finanse.

I.T-Ł: Jako menadżer zalecam wcześniejsze zabudżetowanie różnych stałych wydatków, które pojawiają się, co roku i które można przewidzieć. Przykładowo bal przebierańców – wiadomo dużo wcześniej o tym, że się odbędzie. Ja zaopatruję się w strój w lutym – marcu, czyli na dobre kilka miesięcy wczesnej, gdy w sklepach organizowane są wyprzedaże. Dzięki temu nie muszę wydawać znacznie więcej pieniędzy, kupując strój pod presją czasu

NR: Powiedziała Pani, że rodzice powinni ustalić stałe dni i stałe godziny w ciągu dnia, które poświęcą tylko dzieciom.

I.T-Ł: Czas, jaki poświęcamy na uważne słuchanie naszego dziecka jest bardzo ważny. Zobaczmy jak to wygląda w praktyce. Jak wyglądają nasze rozmowy z dzieckiem? Rzucamy pytanie „Jak było w szkole?” i oczekujemy od dziecka odpowiedzi „Dobrze”. W międzyczasie mieszając zupę, odkurzając dywan, czy zmywając naczynia. Bardzo często komunikacja w rodzinie jest zaburzona. Rzadko, kiedy kontaktujemy się z naszymi dziećmi twarzą w twarz. Raczej rzucamy słowa w przestrzeń. Nic dziwnego, że nasze dzieci mają zaburzone mówienie, bo brak im bezpośredniego kontaktu wzrokowego z mówiącym dorosłym.

NR: Czas poświęcony dziecku we wczesnym dzieciństwie procentuje tym, że mamy znacznie mniej problemów z naszą pociechą w starszym wieku.

I.T-Ł: Wzory wyniesione z rodzinnego domu bardzo silnie kształtują osobowość młodego człowieka. Ważne by żyć z dzieckiem, a nie obok niego. Nasze dziecko nie powinno czuć, że jest ciężarem, ale że wszyscy razem stanowimy i tworzymy rodzinę.

NR: W procesie wychowania problemem są nie tylko rodzice, którzy traktują swoje obowiązki z doskoku, ale także rodzice, którzy starają się mieć wyłączność na miłość swojego dziecka.

I.T-Ł: Takie podejście jest bardzo egoistyczne, bo w rodzinie każda rola jest równie ważna – ojca matki i dziecka. Problem, o którym pani wspomniała dotyczy głównie kobiet, które zdecydowały się wychowywać dziecko w domu, przez pierwsze lata jego życia. Często uzurpują sobie one prawo do wyłączności. Zadają dziecku nieustannie pytanie „kogo kochasz?” i oczekują tylko jednej odpowiedzi „mamę”. To one mają być najlepsze, to o nich w pierwszej kolejności musi mówić dziecko. Bardzo często zdarza się, że matki w ten sposób manifestują swoje przywiązanie do dziecka, swoje więzi z nim. Te więzi są tak silne, że dziecko ma problemy z ułożeniem sobie samodzielnie życia, już jako dorosły. A przecież w rodzinie nie powinno tak być, że mama jest lepsza, a tata gorszy. Podobnie jak nie ma lepszych i gorszych dzieci, wszystkie powinny być jednakowo traktowane. Jeżeli chcemy, by nasza rodzina funkcjonowała prawidłowo, musimy wzmacniać relacje dziecka z ojcem, który często są nieco słabsze niż relacje z matką. Trzeba reagować na wszelkie sygnały mówiące o słabej pozycji ojca w opinii dziecka. Jakiś czas temu moja córka narysowała rodzinę, na którą składały się tylko dwie postacie: ja i ona. To był wyraźny sygnał, że jako rodzina mamy problem, z którym coś trzeba  zrobić. Przedyskutowałam moje spostrzeżenie z mężem i doszliśmy do wniosku, że kupimy dwa bilety do kina na ich wspólne wyjście. Mąż poszedł najpierw z córką na film, a później na lody. Na kolejnym rysunku nasza rodzina znowu składała się z trzech osób.

NR: Rodzina to zespół, w którym każdy odgrywa swoją, bardzo ważną, rolę. Trzeba o tym pamiętać.

I.T-Ł: Często pytam matki wychowujące dziecko czy mają możliwość pracy na pół etatu. To idealna sytuacja dla rodziny, bo wówczas kobieta z jednej strony ma swoje obowiązki zawodowe, a z drugiej ma czas dla swojego dziecka. Chociaż trzeba bardzo uważać, by matka nie stała się zakładniczką dziecka. Przejawia się to w niepokoju i płaczu dziecka, gdy nie ma jej w pobliżu. Matka musi nauczyć dziecko, że może się zdarzyć, iż nie zawsze będzie przy nim, bo ma prawo do realizacji swoich osobistych potrzeb. Trzeba pokazać dziecku, że prócz niego mama ma także prawo do swoich potrzeb, tak żeby nie było egoistą. Bardzo ważne jest, by kobieta mogła oderwać się od codziennych obowiązków domowych. Sfrustrowana, ciągle zdenerwowana i niezadowolona matka przekazuje swoje negatywne emocje dziecku, które cierpi z tego powodu

NR: Przy okazji realizacji różnych projektów edukacyjnych rodzinę często się pomija, a przecież ona ma najważniejsze znaczenie w wychowaniu dziecka.

I.T-Ł: Te działania przynoszą efekty, jeżeli przekaz w szkole pokrywa się z komunikatami przekazywanymi w domu, w przeciwnym razie dziecko ma mętlik w głowie. A oddziaływania domu i szkoły znoszą się wzajemnie. Dlatego tak ważne jest uczestnictwo rodziców w życiu szkoły. Dziecko musi wiedzieć, że rodzic interesuje się jego szkolnymi osiągnięciami.

NR: Szkoda, że bardzo często obecność rodziców w szkole, jest tak bardzo milcząca. W zdecydowanej większości nie mają oni odwagi podejmować trudnych i drażliwych tematów na forum klasy.

I.T-Ł: Boimy się zabierać głos na forum publicznym, bo jest to obce naszej kulturze. Terapia grupowa jest typowa dla Amerykanów, ale niekoniecznie nam musi to odpowiadać. I jak widać wcale nie odpowiada. Jednak mając na uwadze tę specyfikę społecznej komunikacji, szkoły powinny stwarzać rodzicom okazję do indywidualnego wypowiadania swoich opinii.

NR: Zarysowałyśmy zaledwie niewielką część problemów, którymi zajmuje się menadżer rodziny. W nowoczesnym społeczeństwie zwiększa się zainteresowanie nie tylko wiedzą z zakresu nowoczesnych technologii, następuje wzrost świadomości wagi i znaczenia wiedzy ogólnej. Rodzice coraz częściej poszukują informacji z zakresu pedagogiki, psychologii. Chcą podnosić swoje kompetencje wychowawcze, a w tym może im pomóc właśnie menadżer rodziny. Dziękuję za rozmowę.

 

EWA JURKIEWICZ


powrót